fbpx

Poza Schematem – dlaczego Bill Gates został Billem Gatesem

poza schematem

Poza Schematem – dlaczego Bill Gates został Billem Gatesem

Poziom zaawansowania:
1/5

Pierwszy raz na tego autora natknęłam się na #KawiezBudzyńską, gdzie Ola polecała książki, które jej zdaniem są warte uwagi. Jedną z nich była książka Poza Schematem Malcolma Gladwella. Nie do końca przepadam za coachingowym gadaniem w stylu możesz wszystko. Dużo bardziej lubię poznawać techniki i metody na to jak zmieniać swoje życie, firmę, projekty i żyć na własnych zasadach.

U mnie największą zgubą jest mój wewnętrzny leń. Dlatego już od paru lat staram się wpatrywać w samą siebie, w to jak sabotuje swoje działania. Sprawdzać co mnie cieszy. Weryfikować, kiedy coś przychodzi mi z łatwością, a kiedy odpuszczam. Analizuje siebie trochę jak kod, sprawdzam jak działam, kiedy jestem mistrzem wymówek, a kiedy w sekundę robię pracę za dwóch.

Dlatego bardzo interesują mnie i wciągają książki, które mają podstawy psychologiczne a jednocześnie są bardzo analityczne. Zgłębiają tematy z nieoczywistych perspektyw. Tak właśnie było z tą książką. Byłam niesamowicie pozytywnie zaskoczona, kiedy już od pierwszych stron poznałam podejście autora do sukcesu i tego co sprawia, że ludzie, który odnieśli sukces stali się tym kim są. Pierwszy raz spotkałam się z podejściem tak spójnym z moją obserwacją świata. Ta książka poukładała w głowie moje wnioski z paru ostatnich lat. Dała na tacy podsumowanie zebranych przeze mnie danych.

Odświeżające spojrzenie na sukces

Z całą pewnością dokładna analiza konkretnych historii, z jaką spotykamy się w kolejnych rozdziałach książki jest bardzo skrupulatna. Nie chcę Ci tutaj sprzedać wszystkich wniosków jakie wysuwa autor. Jednak muszę pokazać sens całego tego zamieszania. Dlaczego jest tak bardzo odmienne od tych wszystkich modnych podejść w stylu „masz wszystko czego potrzebujesz, możesz być kim tylko chcesz!”? Autor pokazuje wręcz przeciwną rzeczywistość. Oczywiście jeśli chcesz zostać programistą to nim zostaniesz, jeśli włożysz odpowiednią ilość pracy, ale powiedzmy sobie szczerze, nie każdy może zostać drugim Gatesem, Jobsem czy Bezosem. Wniosek – przeciętny, najwyżej bardzo dobry może być każdy, ale nie każdy może zostać genialny w tym co robi i stać się światową ikoną.

Co takiego się stało, że oni stali się tym kim są? Świat, czasy, otoczenie i praca. Punkty w naszym życiorysie, na które nie mamy wpływu, zostają nam one dane od losu. Jednak to naszym zadaniem jest je wykorzystać. Każdy je dostaje przez całe swoje życie, grunt to ich nie przegapić.

Niestety, cała trudność w tym, że w większości przypadków nie jesteśmy w stanie na bieżąco stwierdzić – to właśnie jest moja szansa. Dostrzegamy to dopiero z perspektywy czasu. Dlatego tak ważne jest korzystanie z własnej intuicji, a chyba jeszcze ważniejsze po prostu bycie otwartym na okazje, które się na nadarzają.

Oczywiście nie powinniśmy się zdawać tylko na los i korzystać z niego jak z wymówki dla naszych niepowodzeń. Oprócz umiejętnego wykorzystania szans, które stają nam na drodze musimy dołożyć ciężką pracę. Gladwell poprzez sprawne opowiadanie historii udowadnia, że aby stać się w czymś naprawdę dobrym potrzebujemy 10 000 godzin poświęcić na doskonalenie konkretnych umiejętności. Stąd częste przekonanie, że żeby być dobrym sportowcem czy muzykiem należy zacząć już jako dziecko.

Tylko jedno słowo – wdzięczność

Wnioski jakie przychodzą mi do głowy po przeczytaniu tej książki mogę sprowadzić do jednego słowa – wdzięczność. Na sukces składa się wiele elementów, oprócz ciężkiej pracy, także nasze otoczenie, czasy, w których żyjemy, ale także ludzie, których spotykamy na swojej drodze. Rodzice, rodzina, przyjaciele, nauczyciele – to Oni potrafią nas albo kopnąć w tyłek, kiedy czegoś się boimy, a co ważniejsze, odciążyć na tyle w codziennym życiu żebyśmy mogli stworzyć przestrzeń do wypracowania naszych 10 000 godzin.

Jeśli lubisz czytać biografie, poznawać historię ludzi wielkich, ich drogę do sukcesu, to będzie książka idealna dla Ciebie choć na nią nie wygląda. Mi otworzyła oczy na bardzo wiele aspektów codziennego życia. Sprawiła, że czuje wdzięczność i okiełznałam ambicje.

To ciągłe parcie na samodoskonalenie się, stres, który wywołuje nieustanny wyścig, ciągłe deadliny itp. Po co to? Aby stać się lepszym programistką, projekt managerem, scrum masterem czy testerem. Jednak, kiedy powiesz sobie pas? Prawdopodobnie, kiedy braknie Ci sił i wypalisz się zawodowo. Gdy praca przestanie przynosić Ci radość, a wstanie rano będzie zadaniem podobnym do wejścia na Mount Everest.

To właśnie myślenie, które wciskają nam motywatorzy w stylu „jesteś zwycięzcą!” pcha nas do ciągłego parcia do przodu. Bez przerwy, aby nie tracić czasu. Bez odpowiadania na pytanie, dlaczego ja właściwie to robie? A gdyby się tak zatrzymać, spojrzeć na swoje życie i powiedzieć sobie – jest dobrze tak jak jest? Oczywiście rozwijajmy się, ale w swoim tempie i oswójmy z myślą, że nie wszystko od nas zależy. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Dlatego po prostu bądźmy szczęśliwy, róbmy to co lubimy i co nas cieszy.

Zejdźmy na ziemie

Cały tekst wyszedł totalnie patetycznie. Jednak nie da się chyba inaczej tego opisać. Wrzuć na luz, rób swoje i żyj tak jak chcesz. Żyj poza schematem, a tak naprawdę według własnego schematu. Who knows! Po prostu przeczytaj te książkę i sprawdź sam, a wnioskami podziel się ze mną komentarzu.

Zgarnij darmowy ebook i cotygodniową dawkę wiedzy

.
Tags:
Magdalena Limanówka-Kuciel
magdalena@panizkomputerem.pl

Jestem programistką, która lubi mieć ręce pełne roboty. Do życia potrzebuje komputera z internetem i kubka gorącej kawy. Więcej na stronie o mnie.