Multitasking to zło

Pewnie nie raz słyszałeś w czasie swojej edukacji, że powinieneś być wielozadaniowy. Geniusze to Ci, którzy ogarniają wiele tematów na raz, dzięki temu realizują swoją pracę szybciej i wydajniej. Teraz Cię zaskoczę, to jedna wielka bujda. Multitasking odchodzi do lamusa.

Multitasking – mity

Zaczynając od tego, że naukowcy wykazali, że fizycznie jako człowiek nie jesteśmy w stanie robić dwóch rzeczy na raz. Jeśli wydaje nam się, że tak pracujemy to jesteśmy w błędzie. Tak naprawdę nasz mózg przełącza się z jednego zadania na drugi w szybkim tempie. Im częściej tak robimy tym lepiej nam to wychodzi, czyli nasz mózg szybciej i łatwiej wchodzi ponownie w temat, który wykonujemy, potrzebuje coraz mniej czasu, aby skupić się na temacie. Jednak jak długo byśmy tego nie ćwiczyli nasz mózg nie jest przystosowany do takiej pracy, przez co szybciej się męczy i w efekcie jest mniej efektywny.

Ciągłe przełączanie się między zadaniami jest dla nasz dużo bardziej męczące niż praca nad jednym zadaniem. Tracimy więcej energii, nasza efektywność wcale nie jest lepsza niż gdybyśmy wykonywali te zadania po sobie. Wraz ze zmęczeniem zaczynamy odczuwać presję, jesteśmy coraz bardziej zestresowani i sfrustrowani.

Kiedy my czujemy się źle, cierpi na tym nie tylko nasz zdrowie, ale także relacje i bliscy. Często nie mamy czasu dla rodziny, zestresowani burczymy na bliskich. Wszystko to działa jak kula śnieżna, która wpędza nas w złe samopoczucie i problemy.  

Sprawdzone sposoby

Jest na to kilka prostych rozwiązań, których trzeba się nauczyć. O ile same triki są proste o tyle zmiana przyzwyczajeń już nie do końca.

Pierwszy z nich to jedno proste zdanie, które powinieneś wykuć na blachę i powtarzać za każdym razem, gdy ktoś przychodzi do Ciebie z prośbą o zrobienie zadania w między czasie/jak znajdziesz wolną chwilkę, ale na już itp.

Pewnie, nie ma sprawy, ale powiedz mi, które zadanie mam w takim razie wyrzucić/przesunąć?

Kolejny to dobry priorytetyzacja. Kiedy tylko możesz określaj sobie i swojemu zespołowi jasne priorytety. Wiem, że czasami nie robisz tego Ty-programista, często jest to PM czy sam klient, ale staraj się go pilnować, żeby były one konkretne i każdy członek zespołu je znał. Nie traktuj zmian priorytetów jak największego wroga. To nie słupy, można je przesuwać, wiadomo, nie pozwalaj na to by się to działo zbyt często, ale nie reaguj na zmianę jak na kataklizm.

Dobry plan pomoże na każdą stresującą sytuację. To jest prawda. Nie można fixować się na problemie. Zamiast tracić energię na biadolenie opracuj plan i zacznij działać. Tym sposobem będziesz miał dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze nie będziesz miał czasu myśleć jaka to tragedia się stała lub jaki ten klient straszny (oczywiście chodzi i o bugi i inne fuckupy), po drugie szybko wyjdziesz z tej niekorzystnej sytuacji a po całym zajściu poczujesz jakbyś zerwał plaster. Przez chwile polecą szybkie i soczyste kurwy, ale bardzo szybko będzie po wszystkim.

A jakie Ty masz triki na ogarnięcie swojej długiej listy zadań, gdzie wszystko jest na wczoraj? Chętnie poznam i przetestuje nowe sposoby.

Podobne posty

Jestem programistką, która lubi mieć ręce pełne roboty. Do życia potrzebuje komputera z internetem i kubka gorącej kawy. Więcej na stronie o mnie.

Comments

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here