Czy istnieje mistrz programowania?

Czy zastanawialiście się kiedyś czy istnieje mistrz programowania? Ciągle się rozwija, podnosimy swoje kompetencje, poznajemy nowe technologie. Jednak do czego dążymy? Jest gdzieś koniec tej drogi? Szukamy kogoś kto nas przez nią przeprowadzi. Gdzie szukać przewodnika? Na te pytania postaram się odpowiedzieć. Czytaj dalej i sprawdź do jakich wniosków doszłam.

Ostatnio wraz z kolegą z pracy znaleźliśmy kod naszego kolegi, od którego się uczyliśmy. Delikatnie mówiąc, był to kod strasznej jakości i kompletnie nieoptymalny. Oczywiście pomyśleliśmy o tym, że pisał to bardzo dawno, że lata lecą i podejście do różnego rodzaju rozwiązań się zmienia. Jednak pojawiały się tam błędy elementarne, z czasów gdzie był dla nas mistrzem. Dało mi to do myślenia. Jak to jest z tymi mistrzami — kolegami/koleżankami z pracy, które stają na naszej drodze i doradzają nam, uczą nas np. programowania, tak jak to było w moim przypadku. Mija czas, aż przychodzi moment, gdy przerastamy tego mistrza. Jego kod staje się dla nas średniej albo słabej jakości, dlaczego? Bo nasza wiedza jest większa i zaczynami zauważać wady i błędy. Do tego pewność swoich umiejętności dodaje odwagi, aby te błędy wytknąć.

Mistrz programowania – gdzie szukać?

Każdy młody programista, przychodząc do pierwszej pracy, zwykle dostaje mentora. Osobę, która ma go oficjalnie uczyć, nieoficjalnie pilnować. Po co? Aby nie skończyło się to tak:

Bardzo często staje się tak, że właśnie ten przydzielony mentor staje się dla młodej osoby mistrzem. Słucha go na każdym kroku. Jeśli jest to doświadczony pracownik ze sporą wiedzą to super, gorzej, jeśli to tylko przemądrzały, umiejący się sprzedać manipulant. Gdy wiedza młodego programisty/programistki rośnie, wtedy zaczyna dyskutować z mentorem, a gdy wdroży się w projekt, zaczyna działać samodzielnie. Wtedy powstaje wakat, który trzeba kimś/czymś zapełnić. Albo znajdziemy inną osobę, albo źródło, takie jak blogi, podcasty czy książki. Ważne jest jednak aby tę wiedzę weryfikować, w pewnym sensie negować, myśleć nad tym, co ktoś nam próbuje przekazać.

Romans z guru

Po czasie, tak jak to się stało u mnie w tamtym tygodniu, wpadamy niby przypadkiem na kod byłego mentora. I klapa. Błędy, nieprzemyślane struktury, haki na każdym kroku. Klapki spadają nam z oczu i czujemy się rozbici. Zastanawiamy się, jak to jest, że człowiek, którego uważaliśmy za eksperta, ba, miał taką społeczną, ogólnofirmową opinie stworzył coś takiego. Oczywiście, możemy zwalić na czas albo szukać miliona innych wymówek. Jednak jak się głębiej zastanowimy, to nie jest wina mentora, że stał się mentorem i teraz czujemy zawód. To naturalna kolej rzeczy. Nasza wiedza się zmienia, my się zmieniamy, nabieramy doświadczenia. To tak jak mówią, że po trzech latach związku zaczynamy widzieć wady drugiej osoby, motylki w brzuchu przestają latać i pojawia się kryzys. W tym przypadku jest podobnie. Nasz romans z guru już nie jest pełen emocji i podekscytowania, gdy pokonywaliśmy kolejne problemy programistyczne. Teraz te problemy przestały być dla nas problemami i jeśli nasz guru nie rozwija się w takim samym tempie jak my, to przychodzi moment, gdy go przeganiamy.

Co gdy miłość przemija?

To jak jest z tymi mistrzami? Są czy ich nie ma? Warto szukać osób, od których możemy się uczyć albo słuchać tych, którzy w firmie są uznawani za ekspertów? Moja odpowiedź brzmi TAK. Słuchać zawsze warto, nawet od największego buca (przepraszam, jeśli to słowo kogoś uraziło, jednak nie znajduję lepszego określenia) możemy się czegoś dowiedzieć nowego. Jednak mogę udzielić Wam jednej rady, która u mnie się sprawdza, a uczucie zawodu znika.

Nie przywiązuj się do mistrzów.

Mistrz programowania to też człowiek, też ma gorszy dzień, też znajduje się na jakimś etapie swojego rozwoju zawodowego. Nie jest to mąż, przy którym masz trwać do śmierci(przyjmijmy, że tak jest, chociaż w teorii). W karierze zawodowej możesz zmieniać mentorów jak rękawiczki, jednak pamiętaj, zawsze wybieraj takich, od których możesz się jak najwięcej nauczyć, a jak ich dogonisz, to nie bój się przegonić. Nie oznacza to, że ten, którego przegoniłeś/przegoniłaś, nagle jest gorszy, po prostu znajdujecie się na innych etapach rozwoju zawodowego. Podsumowując ten mój dzisiejszy wywód — szukaj ale nie przywiązuj się.

A co Ty o tym sądzisz? Jak się czujesz, gdy znajdujesz straszny kod osoby, którą uważasz za mentora? Osobiście z wielką przykrością muszę stwierdzić, że mistrz programowania nie istnieje. A dla nas – programistów droga musi być celem samym w sobie. Ostatnio natkęłam się na bardzo ciekawą inicjatywę. Strona, która łączy uczniów z mentorami. Skodowani, sprawdź czy nie znajdziesz tam swojej drugiej programistycznej połówki.

Podobne posty

Jestem programistką, która lubi mieć ręce pełne roboty. Do życia potrzebuje komputera z internetem i kubka gorącej kawy. Więcej na stronie o mnie.

Comments

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here