fbpx

Dlaczego nikt nie czyta Twojego bloga?

Dlaczego nikt nie czyta Twojego bloga?

Poziom zaawansowania:
1/5

Zadałeś sobie kiedyś pytanie, dlaczego nikt nie czyta Twojego bloga? Brawo! Jesteś na dobrej drodze by to zmienić. Niezależnie czy piszesz dla siebie, czy dla statystyk, czy aby zebrać społeczność wokół własnego biznesu. Wypadałoby, żeby ktoś czytał Twoje teksty. Tym bardziej jeśli myślisz o blogu poważnie. Zastanów się jakie błędy popełniasz. Kilka przykładów znajdziesz poniżej.

Bądź wobec siebie krytyczny, ale nie popadaj w depresję. Każdy, nawet najwięksi blogerzy kiedyś popełniali te błędy. Jednak potrafili się zatrzymać, zidentyfikować je i zacząć nad nimi pracować, tak jak robisz to teraz.

Nikt Cię nie czyta Twojego bloga?

Czy aby na pewno? Pewnie dzięki Social mediom ściągasz jakiś ruch, są to w dużej mierze Twoi znajomi, koledzy i koleżanki, a może nawet rodzina. Jednak czy do właśnie tych osób chcesz trafiać? Jeśli piszesz pamiętnik np. z podróży to pewnie tak. Jednak, jeśli chcesz, aby Twój blog z czasem stał się biznesem niezależnie od sposoby zarabiania, to może być to zbyt wąska grupa odbiorców. No dobra, babcia pewnie kupi od Ciebie wszystko, żeby Cię wesprzeć, nawet cały nakład książki czy kilkanaście dostępów do kursu, o ile wystarczy jej emerytury.

Piszesz zbyt rzadko

Jeśli Twoje teksty pojawiają się raz na czas w losowych odstępach to nie dziw się, że nikt Cię nie czyta. Nawet jeśli będziesz miał artykułu super przygotowane pod SEO i będą generować ruch z wyszukiwarek to tylko połowa sukcesu. Ruch z wyszukiwarki to niestety często ruch jednorazowy, czyli ktoś wejdzie przeczyta lub nie to na co akurat trafił i wychodzi. Oczywiście możesz stosować różne zabiegi, aby go zatrzymać podrzucając dodatkowe linki do Twoich tekstów czy banery ostrzegające przed wyjściem ze strony. Jednak takie pisanie raz na czas nie przyniesie Ci społeczności, osób, które czekają na Twoje teksty i prawie codziennie wchodzą na Twój blog, aby sprawdzić czy nie pojawiło się coś nowego.

Idealnym rozwiązaniem byłoby ustalenie sobie stałego dnia/dni w tygodniu, w których będziesz publikował. Nawet jeśli ma to być raz na dwa tygodnie to lepsze to niż raz na czas. Idealnym rozwiązaniem zapewniającym stały przypływ nowych osób i powrót stałych jest publikacja raz w tygodniu. Jest to taka ilość tekstów, które uważam, że jesteś w stanie przygotować, jeśli podchodzisz do blogowania poważnie. Jednak ostrzegam Cię, jeśli chcesz zachować regularność napisz i zaplanuj ich publikację wcześniej, nie wieczór przed. Dlaczego? Ponieważ złośliwość rzeczy martwych daje tutaj o sobie znać i jeśli coś się ma stać to stanie się dzień przed publikacją. Wtedy nie napiszesz tekstu lub zrobisz to kosztem jego jakości.

Pisz na zapas jak tylko masz wenę, pisz tyle ile się zdeklarowałeś, jeśli jej nie masz. Chcesz prowadzić bloga, który kiedyś przyniesie Ci zysk? Pozwoli nacieszyć się odrobiną chwały, kiedy ktoś kto ma duże zasięgi udostępni Twój post? Pisz! Czy masz czy nie masz weny. Uwierz mi, że kiedy masz wypracowany nawet niewielki bufor tekstów masz większą szansę na wenę niż wtedy, kiedy wisi nad Tobą presja czasu.

Nie próbujesz się polubić ani z ludźmi, ani z robotami

Pisząc tekst powinieneś myśleć o swoich ludzkich i mechanicznych odbiorcach. Jeśli nie potrafisz tego zrobić, to zacznij od jednych z nich, a z czasem próbuj zjednać sobie drugich. Polecam zacząć od tych ludzkich.

Ludzkich odbiorców zdobywasz tekstem, który promujesz w swoich mediach społecznościowych, newsletterze, reklamach itp. Mówiąc o robotach mam na myśli roboty, które „czytają” Twój tekst, a następnie „polecają” go tym ludzkim. O nich też musisz zadbać. W tym pomoże Ci wtyczka Yoast SEO. Z ludzkimi będzie trochę trudniej.

Zawsze pisząc tekst zadawaj sobie pytanie po co go piszesz? Wtedy łatwiej będzie Ci po pierwsze go napisać, po drugie trafić do czytelników. Nie ma opcji, żeby ktoś stwierdził, że dany tekst to zapchajdziura lub wodolejstwo, kiedy wiesz po co go napisałeś. A nawet jeśli tak stwierdzi, to najwyraźniej nie do niego pisałeś ten tekst.

Dla przykładu pisząc ten artykuł chcę zachęcić Ciebie do przemyślenia przede wszystkim tego czy piszesz bloga dla statystyk, czy do szuflady dla zaspokojenia swojej twórczej potrzeby. Jeśli to drugie to możesz powiedzieć, że ten tekst jest nieprzydatny i ja to zrozumiem, ponieważ nie dla Ciebie go piszę. W końcu Ciebie nie obchodzi, dlaczego Cię nie czytają, bo piszesz dla siebie. Jeśli jednak należysz do tej drugiej grupy osób, które lubią widzieć odzwierciedlenie swojej ciężkiej pracy w statystykach, to pokazuję Ci w tym tekście i zachęcam do zrobienia audytu swojego projektu – blog. Nie pisze audytu bloga, ponieważ poruszam tu znacznie więcej niż tylko to co piszesz, ale także odnoszę się do Twojego podejścia do blogowania.

Nie wychodzisz z lodówki

Bardzo się cieszę, że przykładasz dużą wagę do tego, aby Twój tekst był dopracowany. Jednak smutna prawda jest taka, że aby został doceniony musisz go promować. Inaczej w najlepszym razie docenia go wyszukiwarki. Długi czas sama miałam z tym problem. Do momentu aż Ula Phelep powiedziała mi wprost – nie promujesz swoich postów. W tym momencie podniosło mi się ciśnienie i powiedziałam, jak to?! Przecież wrzucam post na Facebooku informujący o nowym artykule, dodaje post na Instagramie i udostępnia go w stories, dodaję informację w newsletterze. Ona dalej stała przy swoim. Zastanów się do kogo tymi postami docierasz. Wtedy mnie oświeciło. Promowałam swój artykuł ciągle wśród tych samych osób, które mnie znały i tak by na niego trafiły lub wśród tych, które mnie obserwują, ale kompletnie nie interesują ich moje treści. Musisz szukać sposobów, aby docierać do nowych osób. Może to oznaczać praca z hashtagami, nawiązywanie relacjami z innymi blogerami, którzy choć w części mają taką samą grupę docelową np. dzięki postom gościnnym, zabawia z reklamami. Pamiętaj, kiedy Tobie wydaje się, że wychodzisz z lodówki, Twoi odbiorcy ledwo widzą Cię w Twoim kącie.

Piszesz o niczym

Pisanie rzadko to jedna z najczęstszych przypadłości blogerów. Jednak, jeśli piszesz regularnie, a mimo to, ruch na Twoim blogu i profilach społecznościowych jest znikomy to musisz się zatrzymać i zadać sobie pytanie. O czym właściwie piszesz? Czy to co i jak piszesz pokazuje w jakiś sposób Twoją osobę i pozwala czytelnikowi Cię lepiej poznać?

No dobra, ale jeśli prowadzę blog kulinarny i publikuje przepisy to przecież tylko składniki i sposób wykonania. Tutaj nie ma jak czytelnik poznać twórcy. BŁĄD! Oczywiście, że jest na to miejsce. Dodaj na wstępnie historię tego jak odkryłeś ten przepis, opowiedz o tym czy jest tak prosty, że od razu Ci wyszedł, czy może tak skomplikowany, że robiłeś go dziesięć razy, ale za jedenastym się udało, odkryłeś, dlaczego i teraz dzięki temu Twojemu czytelnikowi będzie prościej.

Sama wpadłam w pułapkę pisania regularnego, którego praktycznie nikt nie czytał, co potem prowadziło do utraty motywacji i pisania zbyt rzadkiego.  Wiele lat prowadziłam blog o programowaniu, gdzie publikowała instrukcje, jak coś zrobić czy skonfigurować. Jednak było to zbyt bezosobowe, czytało to kilka osób. Przypadki omawiane przeze mnie były zwykle bardzo specyficzne przez co trafiały do bardzo małej grupy odbiorców. Kiedy moje statystyki nie ruszały się ani na milimetr w górę mimo tak ciężkiej pracy z mojej strony, nie wiedziałam już co robić. Miałam ochotę to wszystko rzucić. Dlatego też zmieniłam tematykę ba biznes online i blogowanie. Od tej decyzji wszystko odwróciło się o 180 stopni na lepsze.

Pamiętaj, że to co piszesz przede wszystkim jest dla innych, jeśli chcesz, żeby Cię czytali. Zastanów się przy każdym tekście o czym on jest i dlaczego warto go przeczytać. Tylko odpowiedź musi być konkretna, nie w stylu: bo jest dobry i ciekawy – konkret.

 

Jeśli dotrwałeś do końca to ogromnie gratuluje. Strasznie długi mi wyszedł ten artykuł. Jednak temat jest bardzo szeroki. A co Ty sądzisz na ten temat? Dlaczego Ty nie czytasz pewnych tekstów?

Zgarnij darmowy ebook i cotygodniową dawkę wiedzy

.
Magdalena Limanówka-Kuciel
magdalena@panizkomputerem.pl

Jestem programistką, która lubi mieć ręce pełne roboty. Do życia potrzebuje komputera z internetem i kubka gorącej kawy. Więcej na stronie o mnie.