fbpx

Black Friday czyli koszmar firm IT

black friday

Black Friday czyli koszmar firm IT

Właśnie w najlepsze trwa Black Friday, który już od kilku lat przybiera formę Black Week lub Black Weekend.  Gorączkowo szukamy promocji na rzeczy, które nas interesują i chcieliśmy kupić od dłuższego czasu. Albo zwariowaliśmy jeszcze bardziej i poddajemy się tej gorączce, kupując co widzimy, bo przecież jest super okazja. Ludzie szaleją, zamówienia się sypią jedno za drugim. Jednak rzadko ktokolwiek zastanawia się nad tym, jak to wygląda z drugiej strony. Szczególnie osoby nietechniczne, spoza branży IT.

Aktualnie przygotowuję się do bycia mamą i jestem w domu, ale cały dzisiejszy dzień siedzę jak na szpilkach i myślami jestem z moimi koleżankami i kolegami z pracy. Wiem, że nie mają lekko. Mam przed oczami widok sprzed roku, gdzie PMi biegają lub wiszą na telefonach z klientami. Na wszystkich telewizorach w firmie wyświetlane są aktualne statystyki pokazujące ruch na sklepach, ilość spływających zamówień, obciążenie serwerów i wiele, wiele innych danych technicznych mówiących nam, który zespół ma mniej lub bardziej przegwizdane. Szefowie chodzą nerwowo trzymając kciuki, żeby żaden sklep nie padł, bo może to mieć zdecydowanie większe konsekwencje niż finansowa strata dla klienta. Można byłoby nagrać o tym dniu całkiem niezły film akcji.

Miesiące przygotowań

Osobom spoza branży ecommerce wydaje się, że Black Friday to nic innego jak tylko skonfigurowanie promocji, przeklikanie raz czy działa i gotowe. Nic wielkiego. Może w małych sklepach z kilkoma produktami mało znanej marki lub osoby fizycznej tak to wygląda. Jednak, jeśli mówimy o choć trochę większych sklepach lub bardziej znanych markach to niestety, ale nie wygląda to tak pięknie.

Black Friday to bardzo często w firmach IT zajmujących się ecommerce największy koszmar, na który szykują się miesiącami. PMi wyciągają od klienta plan promocji na trzy/cztery miesiące wcześniej, planują komunikację do klientów końcowych, czyli wszystkie SMSy, maile, reklamy w radiu czy telewizji, działania w mediach społecznościowych. Każda informacja, która wychodzi na świat ściąga ruch, bo w końcu taki jest jej cel. Jednak zadaniem firm IT i stojących za nimi programistów jest zapewnienie, że sklep taki ruch wytrzyma. W razie katastrofy sklepu klient nie tylko nie zarobi, ale także ucierpi jego wizerunek, a co za tym idzie również wizerunek firmy IT.

Kiedy PMowi uda się wyciągnąć lub przygotować z klientem taki harmonogram zaczyna się faza testów wstępnych. Na środowiskach testowych wyklikiwane są wymyślone przez klienta konfiguracje promocji, a testerzy sprawdzają czy na pewno są one dobrze naliczane, co najważniejsze, czy ścieżka koszykowa działa poprawnie.

W przypadku promocji ogólnych typu 20% na wszystko nie ma zwykle większych problemów. Jednak zdarza się i to wcale nie tak rzadko, że klienci nie mają tak prostych pomysłów. Pojawiają się promocje typu: jeśli w koszyku jest produkt X i zamówienie przekracza kwotę Y, ale nie wliczamy to produktów z kategorii wyprzedaż, to nalicz 10% rabatu na zamówienie i dodaj do koszyka produkt N gratis.

Tego typu konfiguracje w zwykły dzień zwykle nie generują problemów o ile jesteśmy w stanie je skonfigurować. Jednak w Black Friday, kiedy mamy do czynienia z największym ruchem w porównaniu do całego roku, to przeliczanie takich promocji potrafi zabić sklep interentowy.

Bywają tez sytuacje, że klient wymyśla sobie taką promocję, której nie da się skonfigurować w sklepie, ponieważ nie pozwala na to oprogramowanie, którego używa lub posiada dedykowane oprogramowanie i chce coś takiego przeprowadzić po raz pierwszy. Oczywistym jest w takiej sytuacji, że musi być to sprawdzone przynajmniej kilka tygodni wcześniej, aby zespół zdążył wykonać potrzebna rozbudowę systemu. Gdyby klinet obudził się tydzień przed Black Friday, nie byłoby na to szans, a na pewno niosłoby za sobą ogromne ryzyko.

Testy obciążeniowe

Kiedy sklep na co dzień działa bez większych zarzutów usypia to naszą czujność jako zespołu, ale również czujność klienta. Pamiętając, że Black Friday wiąże się z ogromnym ruchem, odpowiedzialna firma IT przeprowadza testy obciążeniowe sklepów przynajmniej kilka tygodni wcześniej. Po co? Po to, aby sprawdzić jak duży ruch sklep jest w stanie wytrzymać. Szacuje się spodziewany ruch na podstawie poprzednich lat, weryfikuje czy aktualny stan sklepu jest w stanie go wytrzymać, symulując ruch o takiej skali. Potem stopniowo przepuszcza takie symulacje szukając tzw. granicy bólu, czyli maksymalnego ruchu, który jest w stanie obsłużyć.

Pamiętajmy, że przez rok sklepy się zmieniają, wchodzą różne zmiany i rozbudowy. Sklep rozwija się wraz z potrzebami klienta oraz klientów końcowych. Dlatego nie możemy zakładać, że gdy przetrwaliśmy Black Friday w poprzednich latach to i w tym przetrwamy, ponieważ posiadamy prawdopodobnie już totalnie inny sklep. Czasami najmniejsza błahostka, mała zmiana na froncie sklepu, potrafi dociążyć maszyny lub dostarczane do niej dane obciążyć bazę danych w taki sposób, że po paru minutach takiego testu sklep pada.

Pamiętajmy, że ruch to nie tylko ilość osób na stronie, to także ilość pracujących koszyków, składanych zamówień czy wychodzących maili. Za tym stoi wiele współpracujących ze sobą elementów i każdy z nich może zawieść. Dlatego optymalizacja, na którą nie raz zwracam Wam uwagę jest tak ważna i to optymalizacja na różnym poziomie, od frontu, przez backend po serwery, na których stoi aplikacja, baza danych, kolejki czy serwer pocztowy.

Niestety nawet najlepsze testy obciążeniowe nie dadzą nam pewności sukcesu. Jednak zwiększą nasze szanse, kiedy przyjdzie sądny dzień. Czasami wygląda to nawet tak, jak ratowanie człowieka po wypadku samochodowym i usilne staranie się, aby utrzymać go przy życiu.

black friday

Koszmar programistów

Na końcu tego ecommercowego łańcucha pokarmowego stoi programista. Po miesiącach optymalizacji, testów wydajnościowych, testów obciążeniowych i ciągłych zmianach pomysłów przez klienta przychodzi najgorsze, czyli Black Friday. Promocje najczęściej odpalane są w nocy z czwartku na piątek. W wielu oprogramowaniach do sklepów internetowych można ustawić, kiedy startuje promocja, jednak w tak ważnym dniu często zespół jest postawiony w stan czuwania w tych godzinach. Podobnie, kiedy wychodzi komunikacja do klientów końcowych, ponieważ wtedy spływa na aplikację największa fala ruchu.

W zależności od skali sklepu i marki przebiega to bardziej lub mniej spokojnie. Kiedy promocje rozkładają się na Black Week nie mamy do czynienia z tsunami, a jedynie ze sztormem, który jest zdecydowanie mniej groźny, bo zwykle ten ruch rozkłada się na kilka dni, a najgorszy jest pierwszy i ostatni. Jednak mimo wszystko są znacznie lżejsze niż skumulowanie promocji w jeden dzień.  

Kiedy mamy do czynienia ze znaną marką to niestety, ale zespół często musi szykować się na nieprzespane noce. Możesz zastanawiać się, dlaczego? Dkoro przeprowadzili testy obciążeniowe, to powinno wszystko śmigać. No nie do końca tak jest. Symulacja nigdy nie odzwierciedli w 100% prawdziwych zachowań klientów końcowych. Jeśli w pierwszych kilku godzinach od startu promocji sklep stoi, a obciążenie na maszynach nie zbliża się do krytycznych wskaźników to możemy prognozować, że nie będzie źle.

Zdarza się, że mimo przygotowań zapomnimy o jednym klocku w całej układance np. serwer pocztowy czy serwer, na którym stoi baza danych, ponieważ za bardzo skupimy się na samej aplikacji i to może doprowadzić to wyłożenia się sklepu.

Wtedy zmęczony już zespół musi przetrwać ratując sklep ze wszystkich sił, wykrzesać z siebie resztki kreatywności szukając rozwiązań, a do tego PM, który stoi im ciągle nad głowami pytając o postępy. PMa też trzeba zrozumieć, ponieważ w takim dniu i tego typu sytuacji przeklina dzień, w którym podał swój numer telefonu klientowi i robi mu się słabo, kiedy widzi na wyświetlaczu jego imię.

Jednym słowem nerwy, stres i wielkie emocje. Nie życzę nikomu takich sytuacji. Jednak, jeśli chcesz zostać programistą to pamiętaj, że to nie jest tylko praca z kodem, to praca z ludźmi, a Black Friday będzie Ci się śnił po nocach przynajmniej do świąt. Cała sztuka jednak aby w tym całym zgiełku potrafić zachować spokój.

Szansa dla firmy

Ten dzień to koszmar nie tylko dla programistów czy PMów. Wielkie emocje towarzyszą również właścicielom firm informatycznych. W końcu to oni są pierwszym frontem, oni przekonali klienta, aby zaufał ich firmie, do nich będzie dzwonił, kiedy zacznie się kryzys próbując ratować sytuacje, myśląc, że oni w czymś pomogą. Na koniec, jeśli utrzymywane przez ich firmę sklepy nie będą wytrzymywać w tym najgorszym dniu roku, to nie pojawią się też inni, więksi klienci, ponieważ taka opinia będzie się ciągnąć, a świat ecommerce jest mały.

Dlatego tak samo jak zespoły patrzą na telewizory z wykresami obciążenia sklepów i monitorują co się dzieje wewnątrz firmowych projektów, tak właściciele monitorują cały rynek, wszystkie liczące się sklepy. Sprawdzają projekty której firmy padają, które się trzymają, które mają problemy. Klient, któremu inna agencja nie utrzymała przy życiu sklepu w Black Friday może stać się potencjalnie dobrym gruntem do przejęcia.

Ten tekst powstał bardzo spontanicznie. W sumie to nie wiem czemu nie pomyślałam o tym temacie wcześniej. Jednak cieszę się, że udało mi się go dzisiaj napisać i na gorąco opublikować. Pierwszy plan był taki, że zrobię krótką pogadankę na Insta Story, ale wyszła tak długa, że skończyło się na poście.  

Jakie są wasze doświadczenia z Black Friday? U was też taki młyn w Black Friday? Dajcie znać, jak się przygotowujecie, wymieńmy się doświadczeniem, jestem bardzo ciekawa Waszych komentarz!

Zgarnij darmowy ebook i cotygodniową dawkę wiedzy

.
Magdalena Limanówka-Kuciel
magdalena@panizkomputerem.pl

Jestem programistką, która lubi mieć ręce pełne roboty. Do życia potrzebuje komputera z internetem i kubka gorącej kawy. Więcej na stronie o mnie.